Maciej Taborowski – sędzia – napisał list do Prezydenta. Całą treść listu wklejam pod moim komentarzem.
Maciej Taborowski nie jest anonimowym uczestnikiem politycznej awantury. To doktor habilitowany nauk prawnych, specjalista od prawa europejskiego, były zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, autor licznych publikacji i człowiek, który w marcu 2026 roku został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W liście do Karola Nawrockiego pisze rzecz prostą: został wybrany, chciał złożyć ślubowanie, pisał do prezydenta trzy razy, nie dostał odpowiedzi. (List w całości wklejam poniżej)
Zgodnie z Konstytucją to właśnie Sejm wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, więc Sejm wybrał sześciu sędziów TK. Prezydent przyjął ślubowanie tylko od dwojga: Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Oficjalna strona prezydenta potwierdza, że byli oni wybrani uchwałami Sejmu z 13 marca 2026 roku i złożyli ślubowanie 1 kwietnia 2026 roku. Pozostałej czwórki prezydent nie dopuścił do takiej samej procedury.
I tu zaczyna się problem. Nie polityczny. Prawny — choć jego źródło jest aż nadto ludzkie.
Konstytucja mówi w art. 194 ust. 1, że Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat. Nie przez prezydenta. Nie przez Kancelarię Prezydenta. Nie przez politycznych doradców. Przez Sejm. Ustawa o statusie sędziów TK dodaje, że osoba wybrana na stanowisko sędziego składa ślubowanie wobec Prezydenta RP, a stosunek służbowy sędziego nawiązuje się po złożeniu ślubowania.
To oznacza jedno: prezydent ma w tej procedurze rolę konstytucyjnie ważną, ale nie ma roli selekcjonera. Nie wybiera sobie, który wybór Sejmu mu się podoba, a który nie. Nie może przyjąć ślubowania od dwóch sędziów wybranych w tym samym trybie i odmówić czterem pozostałym, udając, że właśnie dokonuje jakiejś prezydenckiej kontroli jakości. Art. 7 Konstytucji mówi jasno: organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. A art. 126 ust. 2–3 dodaje, że prezydent czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji i wykonuje swoje zadania w zakresie oraz na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.
Taborowski w liście punktuje właśnie tę sprzeczność. Przypomina, że prezydent przyjął ślubowanie od dwojga sędziów wybranych tego samego dnia i w ten sam sposób, a więc trudno potem twierdzić, że wybór pozostałych nagle stał się wadliwy. Pisze też, że prezydent nie ma kompetencji do samodzielnej oceny podstaw prawnych wyboru sędziego TK ani prawidłowości procedury zastosowanej przez Sejm.
Trzeba jednak uczciwie dodać: sam Taborowski też stoi na gruncie interpretacji, która będzie atakowana. Bo ustawa mówi o ślubowaniu „wobec Prezydenta”. Kancelaria Prezydenta twierdzi więc, że alternatywne ślubowanie w Sejmie było bez podstawy prawnej. Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek również wskazywał, że zgodnie z ustawą prezydent powinien odebrać ślubowanie sędziów TK. To jest najmocniejszy argument drugiej strony: ślubowanie bez realnej obecności prezydenta może być kwestionowane.
Tyle że ten argument nie rozwiązuje podstawowego problemu. On go tylko odsłania. Jeżeli prezydent uważa, że ślubowanie musi odbyć się przed nim, powinien umożliwić jego złożenie. Jeżeli nie umożliwia, nie odpowiada na pisma, zwleka, obraża wybranych sędziów jako „raptusów”, a działania wokół ślubowania nazywa „cyrkiem” — nie stoi na straży Konstytucji. Zachowuje się jak ktoś, kto zamiast wykonać obowiązek, chowa się za nim.
Bo tu nie chodzi już o spór interpretacyjny. Tu – w mojej opinii – chodzi o coś znacznie prostszego: o strach przed konsekwencjami. Przyjęcie ślubowania od całej szóstki oznaczałoby odblokowanie Trybunału w składzie wybranym przez obecny Sejm. A to oznaczałoby możliwość rozliczeń, ocen, wyroków, które mogłyby dotknąć ludzi z politycznego zaplecza prezydenta. Łatwiej więc udawać, że problem jest proceduralny. Łatwiej mnożyć wątpliwości, przeciągać, milczeć, wybierać sobie wygodnych i ignorować resztę. W terminologii bliskiej naszemu prezydentowi – uciekamy wokół ringu za plecami sędziego, żeby nie dostać sierpowym i nie zostać znokautowanym.
Skutek takich działań jest znacznie poważniejszy niż kolejna awantura między Pałacem a Sejmem, ponieważ tego rodzaju gesty w praktyce mrożą funkcjonowanie państwa i jego instytucji. Trybunał nie działa w pełnym, przewidzianym przez Konstytucję składzie, a prezes TK wskazuje gabinety wyłącznie tym sędziom, których uznał Pałac, co dodatkowo pogłębia chaos. Jednocześnie Kancelaria Prezydenta zapowiada spór kompetencyjny, podczas gdy prawnicy spierają się o samą formułę ślubowania, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. W efekcie obywatel patrzy na to wszystko i widzi państwo, w którym procedura przestaje służyć rozstrzyganiu sporów, a zaczyna jedynie utrwalać istniejące konflikty.
Dlaczego Nawrocki tego nie robi?
Najbardziej prawdopodobna odpowiedź jest polityczna, nie prawna. Przyjęcie ślubowania od całej szóstki oznaczałoby koniec wygodnej szarej strefy. Odmowa pozwala ją utrzymywać: można mówić o „wątpliwościach”, „sporze kompetencyjnym”, „braku pełnej wiedzy” i „konieczności wyjaśnień”. Innymi słowy: zamiast wykonać czynność, prezydent produkuje mgłę — i chowa się w niej razem ze swoimi politycznymi zobowiązaniami. A jego wyborcy – którzy w zdecydowanej większości prawnikami nie są – powielają tę narrację bez żadnego sprawdzenia faktów, bo narracja ta jest wygodna dla ich wiary, wiary, że prezydent robi to dla dobra kraju.
Problem jednak polega na tym, że w tej mgle stoi dziś cały państwowy okręt zwany Polską. A jej prezydent robi wszystko, żeby nie dało się tej mgły rozwiać. A podwodne skały, wiry i sztorm poza granicami tej mgły – to w obecnej rzeczywistości realia, a nie opowieści starych żeglarzy.
I to co się dzieje teraz jest na swój sposób przerażające.
Przerażające dla pasażerów tego okrętu jest to, że prezydent, który miał być raczej strażnikiem reguł i obserwatorem działań załogi, zaczyna zachowywać się tak, jakby to on miał sterować okrętem, załogę umieszczając w zamkniętych kajutach – a przecież wszystko wskazuje, iż na takim żeglowaniu kompletnie się nie zna.
————————————————————-
Treść listu sędziego Macieja Taborowskiego:
————————————————————-
————————————————————-
SĘDZIA TK MACIEJ TABOROWSKI PISZE DO KAROLA NAWROCKIEGO
Warszawa, 23 kwietnia 2026 r.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego
Maciej Taborowski
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
dr Karol Nawrocki
Szanowny Panie Prezydencie,
w dniu 17 kwietnia 2026 r. udzielił Pan Prezydent w Kanale Zero wywiadu, w którym po raz pierwszy wypowiedział się Pan publicznie na temat mojej sytuacji jako wybranego przez Sejm RP w dniu 13 marca 2026 r. sędziego Trybunału Konstytucyjnego (dalej: „TK” albo „Trybunał”).
W związku z tym wyrażam pewne zdziwienie, że Pan Prezydent wybrał taki właśnie sposób komunikacji – poprzez wieczorne programy publicystyczne – w tak ważnej sprawie dla obywatelek i obywateli Rzeczpospolitej.
Do tej pory bowiem nie uzyskałem żadnej odpowiedzi na trzy skierowane do Pana Prezydenta pisma: z 26 marca oraz 1 i 7 kwietnia br., które miały na celu uzyskanie od Pana Prezydenta informacji dotyczących mojego ślubowania.
W pismach tych jednoznacznie deklarowałem, że jeżeli uznaje Pan za stosowne, żeby ślubowanie wobec Pana Prezydenta odbyło się w Pałacu Prezydenckim, stawię się w wyznaczonym przez Pana Prezydenta terminie.
Chociaż nie mam w zwyczaju komentować programów publicystycznych, to jednak po wysłuchaniu programu z Pana udziałem, jako wybrany zgodnie z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP sędzia Trybunału Konstytucyjnego, czuję się w obowiązku przekazać Panu Prezydentowi, jako strażnikowi Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, co następuje.
Po pierwsze, nie może budzić wątpliwości, że jestem prawidłowo i skutecznie wybranym przez Sejm RP zgodnie z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
Najlepsze potwierdzenie znajduje to w fakcie, że Pan Prezydent przyjął ślubowanie od dwojga sędziów TK, którzy zostali wybrani w tej samej dacie i dokładnie w taki sam sposób jak ja.
Po drugie, Pan Prezydent był łaskawy nazwać wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego „raptusami”.
Wydaje się, że w tym względzie musiało zajść jakieś nieporozumienie. Nie ma bowiem ku temu żadnych podstaw.
Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego K 35/15 niekonstytucyjny był przepis ustawy, który przewidywał możliwość przyjęcia ślubowania sędziów TK w terminie 30 dni od ich wyboru. Przepis ten naruszał bowiem nakaz niezwłocznego przyjęcia ślubowania przez Prezydenta.
W związku z tym ślubowanie, które złożyliśmy w dniu 9 kwietnia br., wynikało z obowiązku zachowania przez sędziów TK terminu zgodnego z Konstytucją RP i orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego.
Nieuprawnione są więc stwierdzenia, że sędziowie powinni „poczekać”.
Byliśmy w sytuacji, w której nie otrzymaliśmy jakiejkolwiek odpowiedzi na nasze trzy skierowane do Pana Prezydenta pisma, w których prosiliśmy o informacje na temat terminu, w którym nasze ślubowanie mogłoby się odbyć w Pałacu Prezydenckim.
Przez blisko miesiąc nikt z Kancelarii Prezydenta się z nami nie skontaktował. Nie zostaliśmy poproszeni o żadne wyjaśnienia ani informacje.
Sędziowie czekali długo, ale byli w obowiązku złożyć ślubowanie w terminie, który był zgodny z Konstytucją, tj. przed upływem 30 dni po wyborze sędziego przez Sejm.
Jako wybrany w dniu 13 marca 2026 r. zgodnie z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP sędzia Trybunału Konstytucyjnego mam konstytucyjny obowiązek niezwłocznie rozpocząć pełnienie mojej służby sędziowskiej.
Prawidłowe funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego ma fundamentalne znaczenie dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli.
Stąd też złożenie w dniu 9 kwietnia br. ślubowania – skierowanego tylko i wyłącznie do Pana Prezydenta – było moim konstytucyjnym obowiązkiem.
Po trzecie, Pan Prezydent raczył nazwać uroczystość ślubowania w Sejmie „cyrkiem”. Wysocy urzędnicy Pana Kancelarii określają moje ślubowanie „hucpą” i „błazenadą”.
Takie wypowiedzi nie przystoją urzędnikom państwowym.
I w tym wypadku musiało zajść jakieś nieporozumienie. Zapewniam Pana Prezydenta, że wybrani przez Sejm w dniu 13 marca br. sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, mający za sobą każdy kilkadziesiąt lat doświadczenia zawodowego w adwokaturze, sądach i uniwersytetach, nie zrobiliby niczego, co mogłoby nadawać się do cyrku.
Jak jednoznacznie wynika z dokumentów przekazanych do Kancelarii Prezydenta, 9 kwietnia br. złożyłem uroczyste ustne ślubowanie, potwierdzone na piśmie, wobec Prezydenta RP.
Jedynym adresatem mojego ślubowania był Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
Budzi stanowczy sprzeciw określanie ślubowania skierowanego do głowy państwa „hucpą” i „błazenadą”.
Jednocześnie, skoro nie może budzić wątpliwości, że moje ślubowanie było skierowane tylko i wyłącznie do Prezydenta RP, nie ma jakichkolwiek podstaw do wszczęcia zapowiadanego przez Kancelarię Prezydenta sporu kompetencyjnego, bowiem ani Sejm, ani Marszałek Sejmu, ani żaden inny centralny konstytucyjny organ państwa nie pełnił żadnej roli w kontekście mojego ślubowania.
Zatem spór w rozumieniu art. 189 Konstytucji nie miał szans zaistnieć.
Złożone w Kancelarii Prezydenta w dniu 9 kwietnia br. dokumenty zawierały następujące, potwierdzone notarialnie elementy: podpisaną przez sędziego rotę ślubowania z podpisem notarialnie poświadczonym oraz protokół notarialny z wygłoszonej publicznie, łącznie z transmisją telewizyjną, roty ślubowania z dodatkiem, że jest składana wobec Prezydenta.
W ten sposób sędzia osobiście i publicznie zobowiązał się do przestrzegania roty ślubowania.
Spełniony został więc nie tylko wymóg ślubowania wobec Prezydenta, ponieważ dokumenty potwierdzające czynność ślubowania i rota złożone zostały w Kancelarii Prezydenta, ale także wymagana wyrokiem K 34/15 funkcja ślubowania, tj. że:
„Wydarzenie to pełni dwie istotne funkcje.
Po pierwsze, jest publicznym przyrzeczeniem sędziego do zachowania się zgodnie z rotą składanego ślubowania. W ten sposób sędzia deklaruje osobistą odpowiedzialność za bezstronne i staranne wykonywanie swoich obowiązków zgodnie z własnym sumieniem oraz poszanowaniem godności sprawowanego urzędu.
Po drugie, złożenie ślubowania pozwala sędziemu rozpocząć urzędowanie, czyli wykonywanie powierzonego mu mandatu”.
Po czwarte, w związku z tym na nieporozumieniu opierają się Pana argumenty, że „cała Polska” może czekać na decyzje Prezydenta RP, że czekają „profesorowie, oficerowie, generałowie”.
Także w tym wypadku Pan Prezydent musiał zostać wprowadzony w błąd.
Charakterystyka działań Prezydenta RP wobec tych grup zawodowych jest bowiem zupełnie odmienna.
I tak w szczególności oficerów dotyczy art. 135 ust. 4 Konstytucji, zgodnie z którym Prezydent RP, na wniosek Ministra Obrony, „nadaje” określone stopnie wojskowe.
W odniesieniu do profesorów, zgodnie z art. 230 ust. 1 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, Rada Doskonałości Naukowej składa do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o nadanie tytułu profesora.
W tym wypadku wymagane jest oczekiwanie na aktywny akt Prezydenta, który nada dany tytuł albo stopień.
Inaczej jest w przypadku ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w trakcie którego Prezydent nie pełni żadnej aktywnej roli.
Zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie”.
Prezydent zatem, wedle ustawy, nie „nadaje” niczego w odniesieniu do sędziego Trybunału Konstytucyjnego ani też nie odbiera i nie przyjmuje ślubowania.
Ustawa przewiduje w tym względzie aktywność jedynie wybranego sędziego TK.
Po piąte, Pan Prezydent stwierdził w wieczornym programie publicystycznym, że nie wiedział, który sędzia został wybrany na które zwolnione miejsce.
Także w tym wypadku Pan Prezydent musiał zostać wprowadzony w błąd, ponieważ rozwiązanie jest bardzo proste.
Nie budzi wątpliwości, że kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego rozpoczyna się wraz z wyborem przez Sejm RP.
Ewentualne wskazywanie, na które zwolnione miejsce następuje wybór, ma logiczny sens – a zatem jest potrzebne – tylko wówczas, gdy wybór sędziego TK następuje zanim dane miejsce sędziowskie się zwolni.
Zatem ta wątpliwość nie może mieć w moim przypadku żadnego znaczenia.
Po szóste, Pan Prezydent był też łaskawy stwierdzić, że nie posiadał pełnej wiedzy o wyborze sędziów przez Sejm 13 marca 2026 roku w kontekście wątpliwości, które Pan Prezydent miał w związku z tym wyborem.
Jest to oczywiście Pana prawo, jednak zwracam uwagę, że wyrażone przez Pana wątpliwości zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego nie mogą mieć żadnego znaczenia w kontekście odbioru ślubowania.
Przyjęcie ślubowania od nowo wybranego przez Sejm sędziego Trybunału nie polega na współudziale Prezydenta w kreowaniu składu personalnego TK.
Prezydent nie ma kompetencji do dokonywania samodzielnej oceny ani podstaw prawnych dokonanego wyboru, ani prawidłowości procedury, która została w danym wypadku zastosowana przez Sejm.
Przypominam również, że zgodnie z wyrokiem K 34/15 powoływane przez Pana Prezydenta nadzwyczajne okoliczności uzasadniające wydłużenie czasu na odebranie ślubowania dotyczą jedynie okoliczności, które zaistniały po dokonanym wyborze i których nie można było przewidzieć.
Zatem wątpliwości konstytucyjne co do sposobu wyborów sędziów nie wchodzą w zakres tych nadzwyczajnych okoliczności.
Po siódme, nie ma także podstaw do uznania, że dopuszczenie do orzekania jedynie dwóch spośród sześciu sędziów TK wybranych 13 marca br. zapewni funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego w pełnym składzie z powołaniem się na to, że przepisy przewidują, iż rozpoznanie sprawy w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej jedenastu sędziów.
Jest poza sporem, że pełny skład Trybunału wedle art. 194 ust. 1 Konstytucji to 15 osób i tylu sędziów zostało wybranych.
Zatem obecnie wszystkie sprawy powinny być przydzielane wedle kolejności alfabetycznej piętnastu, a nie jedenastu sędziom.
Pomijanie czterech prawidłowo wybranych sędziów TK oznaczać będzie, że wszystkie wyznaczane obecnie składy będą wadliwe.
Ponadto, jak można zapewnić funkcjonowanie TK w sytuacji, w której jeden albo dwóch sędziów będzie musiało się wyłączyć ze składu z uwagi na to, że w danej sprawie nie będą mogli zostać uznani za bezstronnych?
Możemy tu przykładowo pomyśleć o Bogdanie Święczkowskim, który na antenie telewizji wPolsce24 w dniu 21 kwietnia 2026 r. wyraził jednoznaczne poglądy i oceny co do ewentualnego przyszłego sporu kompetencyjnego, a wcześniej zajął stanowisko w sprawie mojego ślubowania w Sejmie, nie realizując obowiązków wynikających z art. 5 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Taka osoba nie może zostać uznana za bezstronną w kontekście sporu, którego zainicjowanie Pan Prezydent zapowiedział w wieczornym programie publicystycznym, i powinna się z niego wyłączyć na podstawie art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Wreszcie, jako wybrany w dniu 13 marca 2026 r. zgodnie z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP sędzia Trybunału Konstytucyjnego mam konstytucyjny obowiązek niezwłocznie rozpocząć pełnienie mojej służby sędziowskiej.
Prawidłowe funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego ma fundamentalne znaczenie dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli.
Ponieważ Prezes Trybunału Konstytucyjnego – jak stwierdził – oczekuje na informacje od Pana Prezydenta co do mojego ślubowania, chociaż nie wskazał jakiejkolwiek ku temu podstawy prawnej, uprzejmie proszę Pana Prezydenta jako strażnika Konstytucji o jak najszybsze przekazanie przez Kancelarię Prezydenta Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego informacji, że Kancelaria Prezydenta otrzymała dokumenty potwierdzające złożenie w dniu 9 kwietnia 2026 r. przez czterech sędziów TK ślubowania wobec Prezydenta RP – skierowanego jedynie do Prezydenta RP.
Powinno to umożliwić wybranym przez Sejm RP w dniu 13 marca br. sędziom podjęcie obowiązków zgodnie z Konstytucją RP oraz orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego.
Rzecz jasna, gdyby Pan Prezydent chciał uzyskać ode mnie jakieś dodatkowe informacje czy wyjaśnienia lub uznał, że przed podjęciem obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego stosowna byłaby moja wizyta w Pałacu Prezydenckim, jestem do dyspozycji Pana Prezydenta.
Maciej Taborowski



Opublikuj komentarz