Oglądam czasem obrady sejmu i powiem wprost: mnie to po prostu i po ludzku wkurwia.
Wychodzi ktoś z rządu na mównicę. Padają pierwsze słowa. Prawa strona wstaje, odwraca się na pięcie i wychodzi. Marsz obrażonych majestatów. Ostentacja pełną, wypasioną za publiczne pieniądzę gębą. Wycieczka przedszolaków, której nie pasuje film w kinie.
Panie i Panowie posłowie. Czy wam się w głowach poprzewracało?
To jest wasza praca. Dostajecie za to pieniądze. I to niemałe. Ludzie was tam wybrali, żebyście tam byli. Żebyście słuchali, debatowali i pilnowali interesu. A nie strzelali fochy i szli na kawkę, bo „nie będziecie tego słuchać”.
Wyjście z sali to nie jest żaden protest. To jest plucie w twarz wyborcy. To jakby powiedzieć Polakom: „Mamy was w dupie, idziemy sobie, bo się nam nie podoba”.
Jakby to wyglądało w normalnym życiu? Niech kasjerka wstanie i wyjdzie, bo nie podoba jej się klient. Niech budowlaniec rzuci kielnią i pójdzie do domu, bo majster go wkurza. Wylecieliby z roboty z dyscyplinarką w pięć minut.
Zawsze jednak można znaleźć rozwiązanie. Mam prosty pomysł. Skoro nie macie za grosz honoru i poczucia obowiązku, trzeba was traktować jak w fabryce. Albo na kasie w Biedrze.
Montujemy czytniki kart przy wejściu na salę.
Wchodzisz na salę – odbijasz się. Płacimy. Wychodzisz, bo masz focha? Odbijasz się. Zegar staje. Nie ma cię w sali – nie ma kasy.
Ale to za mało. Pełna jawność! Raz w miesiącu w internecie ma lądować lista hańby. Nie tylko „ile” tam siedzieliście, ale też co olaliście.
Chcę widzieć czarno na białym:
- „Poseł Iksiński wyszedł, kiedy była debata o bezpieczeństwie państwa.”
- „Posłanka Ygrekowska opuściła salę, gdy tłumaczono powody drożyzny.”
Niech wyborca widzi, jakie tematy macie głęboko w dupie. Niech widzi, że wychodzicie akurat wtedy, gdy padają konkrety. Może wtedy, jak zobaczycie swoje nazwiska przy tematach, które interesują Polaków, skończy się to pajacowanie.
Siedzieć na dupach i pracować! Bo za to kurwa wam się płaci!!! Z podatków!



Opublikuj komentarz