Pierwsze sto dni prezydentury Karola Nawrockiego wyznaczyło nowy, brutalnie wyrazisty standard kohabitacji w polskiej polityce. Obraz, jaki wyłania się z tego okresu, nie jest chaosem ani zbiorem przypadkowych wet, lecz precyzyjnie realizowaną strategią „kontrolowanej destabilizacji”. Jej celem nie jest, jak mogłyby sugerować prezydenckie hasła, „niwelowanie podziałów”, lecz paraliż legislacyjny rządu Donalda Tuska i, co ważniejsze, fundamentalna przebudowa polskiej prawicy pod własnym przywództwem.
„System Quasi-Prezydencki” w Działaniu
Prezydent Nawrocki od pierwszych dni urzędowania rozpoczął budowę „systemu quasi-prezydenckiego”. Wykorzystując wąski, ale ostry zestaw narzędzi konstytucyjnych – przede wszystkim prawo weta, inicjatywę ustawodawczą i prerogatywy nominacyjne – przekształcił Pałac Prezydencki w realne centrum opozycyjnej władzy wykonawczej.
Rekordowa w historii III RP liczba wet (źródła wskazują na 13 do 19) stała się jego podstawowym orężem. Nie jest to jednak ślepa obstrukcja. Każde weto jest opakowane w spójną, populistyczno-socjalną narrację. Gdy prezydent wetował tzw. ustawę wiatrakową, przedstawiał to jako obronę społeczeństwa przed „legislacyjnym szantażem” i lobby OZE. Gdy wetował ustawę o pomocy Ukrainie, czynił to w imię „sprawiedliwości społecznej”, żądając powiązania świadczenia 800+ z podjęciem pracy. Podobnie weto wobec utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry uzasadniono obroną „lokalnej gospodarki” i „miejsc pracy” przed „ideologią ekologiczną”.
W ten sposób Karol Nawrocki buduje wizerunek „strażnika dobrobytu Polaków”, który chroni obywateli przed pospiesznymi, niekonsultowanymi i ideologicznymi działaniami rządu Tuska.
Ofensywa Ustawodawcza jako Narzędzie Konsolidacji
Paraliżowanie rządu to tylko jedna strona medalu. Druga to ofensywa legislacyjna, czyli złożenie 11 własnych projektów ustaw. Prezydent sam przyznaje, że nie liczy na ich uchwalenie przez obecny Sejm. Prawdziwy cel jest inny: stworzenie alternatywnego programu dla prawicy i, co kluczowe, zbudowanie programowego pomostu między elektoratami Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji.
Projekty takie jak „PIT Zero. Rodzina na plus” łączą prorodzinną narrację PiS z wolnorynkowym postulatem obniżki podatków (bliskim Konfederacji). Jeszcze silniejszym spoiwem jest alternatywny projekt ustawy ukraińskiej. Łączy on trzy elementy: „sprawiedliwościowy” (praca za 800+), „narodowy” (penalizacja „banderyzmu”, kluczowa dla Konfederacji i skrzydła PiS) oraz „bezpieczeństwa” (zaostrzenie polityki migracyjnej).
Ta strategia pozycjonuje Nawrockiego jako jedynego polityka zdolnego do stworzenia programowej syntezy dla obu ugrupowań, co jest fundamentem jego próby przejęcia hegemonii na prawicy.
Paradoks Wysokiego Poparcia
Mimo tak konfrontacyjnego stylu, sondaże wskazują na wysokie poparcie dla prezydenta (53-58%). Nie jest to jednak paradoks, lecz bezpośredni rezultat jego strategii. Analiza elektoratów pokazuje, że Nawrocki cieszy się niemal absolutnym (99%) poparciem wśród wyborców PiS i bardzo wysokim (75%) wśród zwolenników Konfederacji, przy jednoczesnym marginalnym poparciu (12%) w elektoracie koalicji rządzącej.
Oznacza to, że prezydent świadomie zrezygnował z roli arbitra narodu na rzecz roli lidera skonsolidowanego, prawicowego bloku. Jego działania, oskarżane przez rząd o eskalowanie konfliktu, są precyzyjnie tym, czego oczekuje jego twardy elektorat. Symboliczny udział w Marszu Niepodległości i powitanie go przez Krzysztofa Bosaka słowami „jeden z nas” analitycy odczytują jako moment „przełomu”, w którym Nawrocki rozpoczął proces „eclipsingu” – politycznego zaćmienia Jarosława Kaczyńskiego jako hegemona prawicy.
Koszty Destabilizacji: Państwo w Impasie
Strategia Karola Nawrockiego, choć politycznie skuteczna dla niego samego, generuje ogromne koszty dla państwa. W wymiarze politycznym oznacza permanentny paraliż legislacyjny i pogłębianie się chaosu konstytucyjnego. Prezydent, „weaponizując” swoje prerogatywy – jak przy odmowie powołania 46 sędziów czy blokadzie nominacji oficerskich – celowo eskaluje kryzys prawny, by demonstrować siłę.
W wymiarze gospodarczym, ta wojna na szczycie tworzy gigantyczną niepewność regulacyjną. Weto wiatrakowe blokuje transformację energetyczną, a weto ukraińskie destabilizuje status miliona pracowników. Dla zagranicznych inwestorów jest to sygnał rosnącego ryzyka.
Wreszcie, w polityce zagranicznej, eurosceptycyzm Nawrockiego, jego krytyka polityki klimatycznej na forum ONZ oraz projekt ustawy uderzający w relacje z Kijowem, grożą powrotem Polski do izolacji w Unii Europejskiej i otwarciem nowego, niebezpiecznego konfliktu z Ukrainą.
Pierwsze 100 dni pokazało, że Karol Nawrocki jest sprawnym i bezwzględnym graczem politycznym. Zdominował agendę, zjednoczył swój elektorat i rzucił wyzwanie dotychczasowemu liderowi prawicy. Jest to jednak strategia, której długoterminowy koszt dla stabilności gospodarczej i międzynarodowej pozycji Polski może okazać się wyjątkowo wysoki.
Innymi słowy, analiza dotychczasowych działań wskazuje, że prezydentura Karola Nawrockiego opiera się na strategicznym wyborze. Jest to wyraźna priorytetyzacja konsolidacji własnego elektoratu i budowy pozycji hegemona prawicy, nawet jeśli kosztem tej strategii jest głęboka destabilizacja państwa oraz wysokie, długoterminowe ryzyko dla dobrostanu gospodarczego i międzynarodowej pozycji Polski.
A zatem należy sobie zadać pytanie, czy działania prezydenta to realizacja pochodzącego od Cycerona postulatu: Salus populi suprema lex esto (Dobro ludu niechaj będzie najwyższym prawem), czy może jego odbicie w krzywym zwierciadle: Salus partium suprema lex esto (Dobro partii niechaj będzie najwyższym prawem).



Opublikuj komentarz